(function(w,d,s,l,i){w[l]=w[l]||[];w[l].push({'gtm.start': new Date().getTime(),event:'gtm.js'});var f=d.getElementsByTagName(s)[0], j=d.createElement(s),dl=l!='dataLayer'?'&l='+l:'';j.async=true;j.src= 'https://www.googletagmanager.com/gtm.js?id='+i+dl;f.parentNode.insertBefore(j,f); })(window,document,'script','dataLayer','GTM-PG6WGBV'); (function(h,o,t,j,a,r){ h.hj=h.hj||function(){(h.hj.q=h.hj.q||[]).push(arguments)}; h._hjSettings={hjid:5062562,hjsv:6}; a=o.getElementsByTagName('head')[0]; r=o.createElement('script');r.async=1; r.src=t+h._hjSettings.hjid+j+h._hjSettings.hjsv; a.appendChild(r); })(window,document,'https://static.hotjar.com/c/hotjar-','.js?sv=');

Aktualności

„Mów mi po imieniu”. Czy w pracy znikają bariery wieku i formalnego „Pan/Pani”?

„Mów mi po imieniu”. Czy w pracy znikają bariery wieku i formalnego „Pan/Pani”?

Jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu różnica wieku w miejscu pracy bardzo często automatycznie oznaczała również różnicę w sposobie komunikacji. Starszy pracownik był „panem” lub „panią”, młodszy musiał uważać na formę, a relacja z przełożonym opierała się na znacznie większym dystansie niż dzisiaj. Wiek, staż i stanowisko wyznaczały nie tylko miejsce w firmowej hierarchii, ale często również to, w jaki sposób należało się do siebie zwracać.

Dziś coraz częściej wygląda to zupełnie inaczej.

Dwudziestokilkuletni pracownik może siedzieć przy jednym biurku projektowym z osobą, która mogłaby być jego rodzicem. Trzydziestoletni menedżer może zarządzać zespołem osób starszych od siebie, a doświadczony pracownik z kilkudziesięcioletnim stażem może uczyć się nowych technologii od koleżanki, która dopiero kilka lat temu rozpoczęła swoją karierę.

I nikogo nie musi dziwić, że wszyscy mówią sobie po imieniu.

„Cześć, jestem Ania.”

Zamiast:

„Dzień dobry, pani Anno.”

To pozornie niewielka zmiana językowa. W rzeczywistości dobrze pokazuje znacznie większą transformację, która zachodzi w kulturze pracy.

Wiek coraz rzadziej ustawia nas w firmowej hierarchii

W Polsce forma „Pan/Pani” przez lata była naturalnym sposobem okazywania szacunku. Szczególnie wobec osób starszych, bardziej doświadczonych albo zajmujących wyższe stanowisko.

Sama w sobie oczywiście nadal nie jest niczym złym. W wielu sytuacjach biznesowych pozostaje najbardziej odpowiednią formą komunikacji. Zmienia się jednak przekonanie, że rezygnacja z niej automatycznie oznacza brak szacunku.

W coraz większej liczbie organizacji szacunek okazujemy inaczej.

Słuchając drugiej osoby. Dotrzymując ustaleń. Doceniając jej kompetencje. Dając przestrzeń do wypowiedzenia własnego zdania. Nie przerywając. Traktując poważnie pomysły niezależnie od tego, czy zgłasza je dyrektor z dwudziestoletnim doświadczeniem, czy osoba, która pracuje w firmie od trzech miesięcy.

Możemy mówić sobie „ty” i jednocześnie zachowywać pełen profesjonalizm.

To istotna zmiana, ponieważ dystans językowy nie musi już być warunkiem utrzymania autorytetu.

Kolega z pracy może być w wieku naszego rodzica. Albo dziecka. Współczesne firmy są coraz bardziej wielopokoleniowe.

Obok siebie pracują osoby, które rozpoczynały kariery w zupełnie różnych rzeczywistościach. Jedni pamiętają przedsiębiorstwa bez poczty elektronicznej i smartfonów, inni praktycznie całe życie funkcjonują w świecie internetu, komunikatorów i mediów społecznościowych.

Różnica wieku między dwiema osobami wykonującymi podobne obowiązki może wynosić 20, 30, a czasem nawet 40 lat.

A mimo to w codziennej pracy mogą funkcjonować jak partnerzy.

To szczególnie ciekawe, ponieważ przez długi czas byliśmy przyzwyczajeni do dość prostego modelu: starszy oznacza bardziej doświadczony, a bardziej doświadczony – znajdujący się wyżej w hierarchii.

Dzisiaj ten schemat nie zawsze działa.

Doświadczenie zawodowe nadal jest ogromną wartością, ale nie jest jedynym źródłem wiedzy.

Pracownik z trzydziestoletnim stażem może mieć ogromną wiedzę branżową, znać proces produkcyjny i rozwiązywać problemy, z którymi młodszy kolega nigdy wcześniej się nie spotkał.

Jednocześnie młodszy pracownik może świetnie znać sztuczną inteligencję, automatyzację, nowe systemy czy narzędzia cyfrowe i to właśnie on będzie osobą, która czegoś nauczy starszego kolegę.

Wiedza zaczyna więc przepływać w obie strony.

Randstad już w analizie dotyczącej wielopokoleniowych zespołów zwracał uwagę na ciekawą zmianę: relacja mistrz–uczeń nie znika, ale mistrzem nie musi być już zawsze osoba starsza. Tworzenie zespołów złożonych z przedstawicieli różnych generacji może sprzyjać wzajemnemu przekazywaniu wiedzy i kompetencji.

I właśnie to może być jednym z największych atutów współczesnego miejsca pracy.

Szacunek do doświadczenia nie musi oznaczać dystansu

Zmiana sposobu komunikacji nie powinna być mylona z podważaniem doświadczenia starszych pracowników.

Możemy mówić do siebie po imieniu, żartować przy kawie i pracować w jednej przestrzeni, a jednocześnie wiedzieć, że osoba obok ma za sobą 25 lat doświadczenia i w określonej dziedzinie wie od nas znacznie więcej.

Partnerska kultura nie polega na tym, że wszyscy nagle mają identyczne kompetencje, odpowiedzialność czy zakres decyzyjności.

Dyrektor nadal jest dyrektorem. Kierownik nadal odpowiada za zespół. Specjalista może mieć większą wiedzę w swojej dziedzinie niż junior.

Zmienia się natomiast sposób budowania tych relacji.

Autorytet coraz częściej trzeba zbudować wiedzą, zachowaniem, odpowiedzialnością i umiejętnością współpracy, a nie wyłącznie stanowiskiem, wiekiem czy liczbą lat przepracowanych w firmie.

„Pan dyrektor” czy po prostu „Marek”?

Dla jednych przejście na „ty” jest naturalne. Dla innych może początkowo powodować dyskomfort.

Szczególnie kiedy różnica wieku jest duża.

Młody pracownik może wiedzieć, że w firmie wszyscy zwracają się do siebie po imieniu, a mimo to powiedzenie „Cześć, Marek” do pięćdziesięcioletniego dyrektora przy pierwszym spotkaniu może nie przyjść mu łatwo.

Dlaczego?

Bo kultura organizacyjna zmienia się szybciej niż część zasad społecznych, których uczymy się od dzieciństwa.

Przez lata słyszymy, że do starszej osoby należy zwracać się „Pan/Pani”. Potem wchodzimy do organizacji, w której pierwszego dnia przełożony mówi:

„Nie mów mi pan. Jestem Marek”.

I nagle okazuje się, że zawodowy szacunek można wyrażać zupełnie inaczej.

Co więcej, taki sposób komunikacji może ułatwiać codzienną współpracę. Łatwiej podejść do kogoś z pytaniem, zgłosić problem albo przedstawić pomysł, kiedy nie czujemy ogromnej bariery wynikającej ze stanowiska.

Oczywiście samo mówienie sobie po imieniu nie stworzy partnerskiej organizacji.

Można zlikwidować wszystkie „panie dyrektorze” i nadal zarządzać autorytarnie.

Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, gdy za językiem idzie również zachowanie.

Młodszy pracownik nie chce tylko wykonywać poleceń

Zmianę dobrze widać w oczekiwaniach najmłodszych pokoleń.

Badanie Deloitte „2025 Gen Z and Millennial Survey” pokazuje, że młodzi pracownicy chcą widzieć w menedżerach przede wszystkim osoby wspierające ich rozwój. W polskiej części badania przedstawiciele Gen Z i millenialsi oczekują od menedżerów m.in. mentoringu, inspiracji oraz wsparcia pozwalającego samodzielnie realizować zadania.

To zupełnie inny model niż klasyczne:

przełożony mówi – pracownik wykonuje.

Młodszy pracownik częściej chce wiedzieć, dlaczego coś robi. Chce otrzymywać informację zwrotną. Chce mieć możliwość zadania pytania i przedstawienia własnej propozycji.

Nie musi to oznaczać braku szacunku dla przełożonego.

To raczej inne rozumienie dobrej relacji zawodowej.

Autorytet menedżera nie wynika wyłącznie z tego, że ma wyższe stanowisko. Powinien również wynikać z tego, że potrafi poprowadzić zespół, podejmować decyzje, przekazywać wiedzę i słuchać ludzi.

Ale starszy może uczyć się od młodszego

To jeden z najciekawszych elementów współczesnych zespołów.

Przyzwyczailiśmy się do myślenia, że mentoring przebiega z góry na dół – starszy i bardziej doświadczony pracownik przekazuje wiedzę młodszemu.

Dzisiaj coraz częściej działa również mechanizm odwrotny.

Weźmy prosty przykład.

Firma wprowadza narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję. Doświadczony menedżer świetnie zna branżę, klientów i sposób funkcjonowania przedsiębiorstwa, ale nigdy wcześniej nie korzystał z generatywnej AI.

Obok niego pracuje 24-letnia osoba, która wykorzystuje takie narzędzia niemal codziennie.

Kto jest nauczycielem?

W jednym obszarze menedżer.

W drugim młodszy pracownik.

Za chwilę role mogą się ponownie odwrócić.

I właśnie dlatego wiek coraz słabiej sprawdza się jako automatyczny wyznacznik tego, kto powinien kogo uczyć.

Relacje w pracy stają się ważniejsze

Zmiana języka i mniejszy dystans nie pojawiają się w próżni. Towarzyszy im rosnące znaczenie relacji pomiędzy ludźmi.

Randstad Workmonitor 2025 pokazuje, że 85% badanych deklaruje, że lepiej wykonuje swoją pracę, kiedy odczuwa w miejscu pracy poczucie wspólnoty, a 83% uważa, że pracuje lepiej, kiedy dobrze zna swoich współpracowników.

Jeszcze ciekawszy jest inny wynik.

36% badanych na świecie deklarowało, że mogłoby zaakceptować niższe wynagrodzenie, gdyby miało w pracy oddanych przyjaciół. W przypadku pokolenia Z było to aż 42%, wśród millenialsów 40%, pokolenia X – 33%, a baby boomers – 28%.

Praca jest więc nie tylko miejscem wykonywania obowiązków.

Jest również środowiskiem społecznym, w którym spędzamy dużą część dnia.

Jeżeli relacje są bardziej naturalne, a komunikacja mniej sztywna, może być łatwiej budować poczucie wspólnoty.

Czy podział na pokolenia w ogóle ma jeszcze sens?

Baby boomers, pokolenie X, millenialsi, pokolenie Z.

Rynek pracy bardzo lubi takie etykiety.

„Zetki nie chcą pracować”.

„Starsi nie lubią technologii”.

„Millenialsi oczekują elastyczności”.

„Pokolenie X ceni stabilność”.

Problem polega na tym, że rzeczywisty człowiek jest znacznie bardziej skomplikowany niż nazwa pokolenia.

Możemy spotkać 25-latka, który chce pracować przez następne 20 lat w jednej firmie, oraz 55-latka, który właśnie zmienia branżę i zaczyna uczyć się nowych technologii.

Dlatego różnice pokoleniowe warto badać i rozumieć, ale nie powinny stawać się stereotypami.

Wiek może wpływać na nasze doświadczenia. Nie powinien jednak z góry określać naszej wartości, sposobu pracy ani miejsca w zespole.

Mniej hierarchii nie oznacza braku zasad

Partnerska kultura organizacyjna ma również swoje pułapki.

Przejście na „ty” nie oznacza, że wszystko wolno.

Swobodniejszy język nie powinien prowadzić do przekraczania granic, lekceważenia współpracowników czy braku profesjonalizmu.

Możemy mówić:

„Cześć, Tomek”

zamiast:

„Dzień dobry, panie Tomaszu”,

ale nadal szanować jego czas, stanowisko, doświadczenie i odpowiedzialność.

Co więcej, nie każdy musi czuć się komfortowo z natychmiastowym przechodzeniem na „ty”. Szczególnie w wielokulturowych zespołach normy dotyczące hierarchii, wieku i sposobu zwracania się do innych mogą być bardzo różne.

Dlatego dobra kultura organizacyjna nie powinna polegać na narzucaniu sztucznej swobody.

Powinna tworzyć środowisko, w którym ludzie mogą komunikować się naturalnie, ale z poszanowaniem wzajemnych granic.

Wielopokoleniowy zespół może być przewagą firmy

Zamiast pytać, jak poradzić sobie z różnicami pokoleniowymi, być może warto zacząć pytać, jak najlepiej je wykorzystać.

Doświadczony pracownik może przekazać wiedzę, której nie da się znaleźć w podręczniku. Zna klientów, pamięta wcześniejsze kryzysy, potrafi przewidzieć problemy i rozumie zależności wynikające z wieloletniej praktyki.

Młodsza osoba może spojrzeć na ten sam proces bez przyzwyczajeń i zapytać:

„A dlaczego właściwie robimy to w ten sposób?”

Czasami odpowiedź brzmi: „bo to najlepszy sposób”.

Ale czasami brzmi:

„Właściwie… robimy tak od dziesięciu lat”.

I właśnie z takiego spotkania doświadczenia ze świeżym spojrzeniem mogą powstawać najlepsze rozwiązania.

Warunek jest jeden.

Obie strony muszą być gotowe siebie słuchać.

Być może największa zmiana dotyczy właśnie szacunku

Nie przestaliśmy szanować starszych pracowników.

Nie przestaliśmy potrzebować menedżerów.

Nie zniknęły stanowiska, odpowiedzialność ani hierarchia organizacyjna.

Zmienił się natomiast sposób, w jaki coraz częściej rozumiemy zawodowy szacunek.

Kiedyś mógł być mocniej związany z dystansem.

Dzisiaj coraz częściej wiąże się z partnerstwem.

Nie muszę mówić „panie dyrektorze”, żeby szanować doświadczenie drugiego człowieka.

Nie muszę być starszy, żeby mieć wiedzę, którą warto się podzielić.

Nie muszę zajmować kierowniczego stanowiska, żeby mój pomysł został wysłuchany.

I nie muszę mieć tyle samo lat co współpracownik, żeby mieć z nim świetną relację.

O Autorze

Zdjęcie autora

KONO

KONO to zespół, który dzieli się swoją wiedzą na naszym blogu. Zatrudniamy pracowników z całego świata i dbamy o indywidualne potrzeby naszych klientów.

Nasze publikacje są aktualne, merytoryczne i skierowane zarówno do pracodawców, jak i pracowników.

W KONO stawiamy na ludzi i dzielimy się naszym doświadczeniem, aby wspierać rozwój zawodowy naszych czytelników.

Podobne Artykuły